Od pucybuta do milionera. Czy amerykański mit ma szanse sprawdzić się w Polsce?


Czasy kapitalizmu stwarzają niepowtarzalną dotąd możliwość bogacenia się. Nie potrzeba dziś kończyć prestiżowych studiów czy zostać osobą rozpoznawalną w świecie mediów, aby zgromadzić niemałą fortunę. Wystarczy wykorzystać szansę jaką stwarza współczesny świat i być osobą przedsiębiorczą.


Czy w Polsce taki amerykański sen ma szansę na spełnienie?


Czy hasło "od pucybuta do milionera" to tylko wyświechtany slogan czy też inspiracja dla przyszłych pokoleń? Z pewnością dużym ułatwieniem dla osób rozpoczynających swoją drogę "na szczyt" piramidy finansowej, jest możliwość prowadzenia w Polsce działalności bez rejestracji. Od niedawna prawo przewiduje możliwość założenia i prowadzenia firmy bez konieczności opłacania podatków oraz bez zbędnych (na początku) formalności. Jest to duże udogodnienie, które sprawia, że każdy kto myśli o przejściu na własną działalność, o założeniu firmy, może - nawet pracując jeszcze na etacie - spróbować swoich sił jako początkujący biznesmen. Warto jednak wiedzieć, że firma musi być zarejestrowana dopiero w momencie, gdy uzyskamy przychód wyższy od wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia. W praktyce oznacza to, iż po uzyskaniu około tysiąca złotych przychodu, powinniśmy zarejestrować naszą firmę w CEIDG.

Takiego startu nie miał choćby polski miliarder Michał Sołowow (jego majątek szacowany jest na 7,5 mld zł), który, aby zdobyć kapitał na rozkręcenie własnej działalności, pracował w Niemczech jako mechanik samochodowy oraz handlował używanymi autami. W ten sposób uzbierał kwotę dziesięciu tysięcy dolarów, którą zainwestował. Obecnie ten najbogatszy człowiek w Kielcach, prowadzi nie tylko biznesy, ale także rajdowe samochody (był wielokrotnym medalistą mistrzostw świata). Inspirującym przykładem przebycia drogi "od pucybuta do milionera" jest również Dariusz Miłek. Gdy w wyniku kontuzji musiał przedwcześnie zakończyć kolarską karierę, zdecydował się na desperacki krok. Na jednym z lubińskich bazarów wystawił łóżko polowe, na którym rozłożył buty. Handel rozwijał się, Miłek zainwestował najpierw w kiosk, następnie założył hurtownię obuwia. Obecnie jest właścicielem takich marek jak CCC, Boti i Quazi, a jego majątek oscyluje w granicach 2,5 mld zł.

Jak widać, by osiągnąć sukces, potrzeba dużej determinacji, pomysłu i – chociażby niewielkich – środków finansowych „na start” lub na rozwój istniejącej działalności. W obliczu różnorodnych możliwości finansowania działalności (jak np. preferencyjne kredyty unijne), zarówno pod kątem jej rozpoczęcia lub rozwoju, wygląda na to, że najważniejszy jest właściwy pomysł i konsekwencja we wprowadzaniu go w życie.

Większość wielkich firm zaczęła się… od pomysłu!